Spotkanie z... wilkiem
Wyszedłem na spacer przed zachodem Słońca i odczuwałem niepokój, bo zanosiło się, że noc zastanie mnie w lesie. Kiedy już mocno szarzało coś ruszyło się na leśnej drodze jakies 100 metrów przede mną. Miałem wrażenie, że to nie jest rude i to może nie być lis, ale myślę sobie... wilki w Lesie Łagiewnickim? To absurd. Idę na pewniaka żeby spłoszyc to coś. Po chwili to coś skręciło ze ścieżki. Zobaczyłem bok zwierzęcia, zupełnie jak dobrze mi znany wilczak czechoslowacki. Po chwili ujrzałem potężną białą kitę... W tym momencie zatrzymałem się i tyłem zacząłem się wycofywać żeby zachowac ewentualny kontakt wzrokowy. Kiefy odwróciłem głowę zobaczyłem spacerującą łanię... Wychodzi na to, że spotkałem wilka w trakcie polowania. Wilk nie dał się spłoszyć jak lis. Był za duży na lisa, ale za mały na wilka, ale jeśli był w trakcie polowania to skradał się. Pies zrobiłby hałas, to coś było ciche. Ewidentnie wilk. Jestem w szoku!
Zakup kijków do Nordic Walking
Świetny zamiennik biegania przy uszkodxonej łękotce